Skip to content Skip to footer

Aseksualność – kurs przyspieszony

Znane powiedzenie mówi, że „nigdy nie jest za późno na naukę”. Szczególnie na naukę o temacie niebędącym w kręgu zainteresowania głównego nurtu kulturowego. O aseksualności – orientacji zbyt często spychanej na boczny tor queerowego dyskursu – rozmawiamy z dr. Anną Kurowicką, badaczką i autorką dysertacji „Politics of Asexuality. A Critical Analysis of Discourses on Asexualities”.

Alicja Ciesielska: Na początku może rozwiejmy potencjalne wątpliwości, które mogliby mieć nasi czytelnicy – czym tak naprawdę jest aseksualność i co mieści się w jej spektrum?

Anna Kurowicka: Najczęstsza definicja, której używa się w określaniu tej orientacji, mówi o tożsamości seksualnej osób, które nie czują pociągu seksualnego do nikogo. Ale oczywiście to nie jest takie proste. Tak jak słusznie zauważyłaś, często mówimy o spektrum aseksualności, ponieważ pod tą tożsamością kryje się wiele doświadczeń i sposobów postrzegania tego, czym ten pociąg seksualny jest. Przykładowo, w spektrum znajduje się m.in. demiseksualność – orientacja, według której osoby odczuwają pociąg seksualny dopiero wtedy, kiedy nawiąże się między nimi a drugą osobą więź emocjonalna, niektórym to może wydawać się dziwne, innym znowu zupełnie normalne. Jednak trzeba pamiętać, że nie pójście do łóżka z nieznajomą osobą nie jest tym samym, co nieodczuwaniem do niej pociągu w ogóle.

Można też mówić o „szarej seksualności” – szarej strefie pomiędzy osobami alloseksualnymi* a aseksualnymi. Takie osoby czują pociąg rzadko albo tylko pod konkretnymi warunkami. Specjalnie podkreślam kwestię pociągu seksualnego, dlatego że przy aseksualności rozróżnia się pociąg seksualny oraz pociąg romantyczny. Z tego powodu część osób aseksualnych zakochuje się i wchodzi w relacje romantyczne. Dla innych aseksualność może być powiązana z aromantycznością, o której często się zapomina. Z pewnością nie można określić jej podtypem aseksualności, bo tak nie jest. Punkt przecięcia pomiędzy tymi doświadczeniami występuje tylko czasami. Jest też różnica między orientacją seksualną a zachowaniem danej osoby. Niektóre osoby aseksualne uprawiają seks – z różnych powodów – a inne z kolei mogą tego nie robić, bo nie sprawia im to przyjemności czy brzydzą się stosunkiem. 

A jak z twojej perspektywy wygląda reprezentacja osób aseksualnych w życiu publicznym w Polsce? Naturalnie w przypadku innych orientacji się ona zwiększa, ale czy można to też przełożyć na aseksualność?

A.K: Tak, myślę, że na pewno można. Przykładem takiej organizacji widocznej w mediach może być między innymi Stowarzyszenie Asfera. To powstała trzy lata temu organizacja pozarządowa, która ma na celu zwiększenie widoczności oraz wiedzy na temat aseksualności, stworzyła nawet taką głośną kampanię billboardową. Ale na pewno tej reprezentacji jest mniej niż w przypadku innych mniejszości seksualnych i jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Pierwszy z nich to fakt, że dopiero stosunkowo niedawno zaczęła formować się tożsamość i społeczność aseksualna w takim kształcie, w jakim występuje ona teraz. Jej początek datuje się na koniec lat 90. XX wieku lub początek następnego. Wtedy w anglojęzycznym internecie zaczęły się tworzyć pierwsze fora zrzeszające tę społeczność. 

A czy w takim razie wzrost reprezentacji przekłada się na ogólny wzrost pozytywnego postrzegania osób aseksualnych przez społeczeństwo, czy raczej nie do końca? 

A.K: To postrzeganie bywa różne. Przede wszystkim bardzo często osoby aseksualne skarżą się, że ich orientacja jest identyfikowana z jakimś problemem zdrowotnym lub psychicznym, albo jednym i drugim. Spotykają się z takim przeświadczeniem zarówno wśród bliskich, jak i w służbie zdrowia – że jeśli ktoś nie odczuwa pociągu seksualnego, to jest z nim coś nie tak. Że na przykład ma problemy zdrowotne powiązane z hormonami albo jakąś traumą, i z pewnością da się „to” wyleczyć. Wszystko wynika z faktu, że pociąg seksualny jest uważany za uniwersalny oraz niezbędny do zdrowia i szczęścia element życia. Osoby, które go nie czują, z góry są traktowane jako wybrakowane czy nieszczęśliwe. To oczywiście na nie bardzo źle wpływa, a jedyne czego potrzebują, to pozostawienia ich w spokoju. Druga kwestia, związana z młodymi osobami, to bagatelizowanie tożsamości osób aseksualnych argumentem: „“jesteś jeszcze zbyt młodą osobą i nie spotkałxś jeszcze swojej drugiej połówki”. 

Z czego takie przeświadczenia mogą wynikać? Tylko i wyłącznie ze zwykłej niewiedzy? 

A.K: To ciekawy temat, nie do końca zbadany w Polsce. Na pewno pojawia się kwestia wiary katolickiej i wychowania pod jej wpływem. Kościół jest raczej przeciwny wolności seksualnej, ale to nie znaczy, że aseksualność jest witana z otwartymi ramionami. Koncepcja celibatu nie ma nic wspólnego z seksualnością bądź jej brakiem, dlatego aseksualność nie jest dobrze przez katolików odbierana. Dochodzi do tego fakt, iż nasza kultura jest w dużym stopniu przesycona takim przekonaniem, że wszyscy są seksualni i mają potrzeby seksualne. Kiedy mówi się o obrazie idealnego życia dorosłego, to jest dla większości osób tożsame z tym, że trzeba szukać miłości i znaleźć męża, żonę, osobę partnerską. Przez to, że to jest takie bezdyskusyjne, ciężko to podważyć.

Niestety, błędne przeświadczenia mogą też wynikać z postrzegania osób aseksualnych w społeczności LGBTQA+. W ostatnich latach dużo polskich organizacji queerowych zrobiło kolosalny wysiłek na rzecz uwzględnienia w swoich działania osób aseksualnych – na przykład organizacja Asfera współpracuje blisko ze Stowarzyszeniem na Rzecz Osób LGBT Tolerado z Trójmiasta. Pomimo tego czasem zdarzają się nieprzyjemne sytuacje. Niektóre osoby homo- czy biseksualne mówią, że aseksualność nie do końca przynależy do tęczowej społeczności, ponieważ nie jest stygmatyzowana w taki sposób, jak pociąg do osób o tej samej płci. To jest oczywiście prawda – ta dyskryminacja i stygmatyzacja wygląda inaczej, jednak nie można powiedzieć, że jej nie ma. Kampania przeciw homofobii wydała w zeszłym roku raport o sytuacji LGBTQA+ w Polsce. To niesamowite źródło, pokazujące trudności, z którymi mierzą się osoby aseksualne na różnych poziomach. Niestety na podstawie statystyk dotyczących jakości zdrowia psychicznego osób nieheteronormatywnych, samooceny czy też ilości myśli samobójczych widać, że najgorsze wyniki osiągają osoby aseksualne, zaraz obok transpłciowych. 

Ze względu na zbliżający się niedługo rok szkolny, ponownie nawiążę do postrzegania aseksualności, ale z perspektywy młodszych osób, uczniów i uczennic. Raczej dla naszych czytelniczek i czytelników nie jest niespodzianką to, że temat aseksualności w szkole, nawet na wychowaniu do życia w rodzinie, przedmiocie, który w teorii powinien zajmować się takimi tematami, nie jest w ogóle poruszany. Bez cienia wątpliwości powinno to ulec zmianie, jednak kto tak naprawdę mógłby w kompetentny sposób wprowadzić uczniów w ten temat i jakby to mogło mniej więcej wyglądać?

A.K: Świetne pytanie! W praktyce cała sytuacja wygląda mocno średnio. W polskich szkołach ogólnie nie ma miejsca na rzetelną edukację seksualną, a jeśli już taka występuje, to jest robią ją organizacje pozarządowe, które w wyniku zmian w przepisach mają utrudnione wejście do szkół. Ale oczywiście myślę, że aseksualność powinna zostać włączona we wszystkie działania mające na celu rozmawianie o mniejszościach i różnorodności seksualnej. Ważne jest to, żeby o takich rzeczach mówić nie tylko z punktu widzenia dyskursu o mnogości doświadczeń ludzkich, ale oferować realne wsparcie. Osoby aseksualne w swoich narracjach często mówią o tym, że w momencie, kiedy inni zaczynali się seksualnie interesować osobami tej samej czy też innej płci, one zaczynały odczuwać swoją inność. Pomocne byłoby dla nich, gdyby gdzieś ta rozmowa o seksualności się pojawiła, gdyby ktoś napomknął im o takiej możliwości, żeby mogły dalej zgłębiać temat same. 

Jednak mimo niektórych, niezbyt optymistycznych faktów przytoczonych przez ciebie we wcześniejszych wypowiedziach, odnoszę wrażenie, że to wszystko idzie w lepszą stronę. Że mimo tego, w jakiej sytuacji jest Polska, coraz więcej dzieje się na rzecz promocji równości i społeczności LGBTQA+. Zgodzisz się ze mną? 

A.K: I tak i nie. Trzy lata temu powiedziałabym, że absolutnie tak, ale potem zrobiła się większa nagonka na osoby queerowe. W przytoczonym przeze mnie wcześniej raporcie, w porównaniu z poprzednią jego wersją, widać spadek formy psychicznej i różnych aspektów życia społecznego wszystkich mniejszości seksualnych. Przez to trudno mi powiedzieć, że na pewno wszystko idzie ku dobremu, bo są badania, które pokazują, że tak nie jest. Z drugiej strony na pewno dużo więcej się dzieje wokół tych tematów niż 10 lat temu, a organizacje queerowe zyskują na sile. Nie chcę mówić, że powinniśmy być wdzięczni konserwatywnemu rządowi za to, że nas zradykalizował i dał powód do walki, bo to byłoby absurdalne. Jednak na pewno są osoby, które w ciągu ostatnich paru lat poczuły, że to jest rzecz, o którą muszą walczyć.

Przykładem na to może być wydana w tym roku kolekcja pamiętników osób queerowych pt. „Cała siła, jaką czerpię na życie”. To zbiór siedemdziesięciu dziewięciu pamiętników osób nieheteronormatywnych, wielu z nich zradykalizowanych przez rządową nagonkę, dzięki której postanowiły wziąć sprawy we własne ręce. W kontekście aseksualności to ta konkretna zmiana na lepsze nie ulega wątpliwości. Widoczność i świadomość aseksualności zwiększa się z roku na rok, co jest ogromną zmianą. Jak 10 lat temu nikt nie słyszał o tym zjawisku i każdą rozmowę na ten temat musiałam poprzedzić wstępem teoretycznym, tak teraz wygląda to zupełnie inaczej. Na przykład wśród studentek i studentów, których uczę, widzę, że nie jest to dla nich temat nowy, że go znają. Myślę, że to jest super dobrym znakiem. 

To teraz nawiążę do tematu literatury, który padł w twojej wypowiedzi. Jak wygląda reprezentacja osób aseksualnych w popkulturze, zarówno w kontekście zagranicznym, jaki i polskim? Czy ona jest dobrze przedstawiona? Mówię o tym, bo stosunkowo niedawno miała miejsce polska premiera książki „Loveless”, traktującej o aseksualności.

A.K: Ja myślę, że „Loveless” to świetny punkt wyjścia przy tej rozmowie. To książka brytyjskiej osoby autorskiej, Alice Oseman, która swoją międzynarodową premierę miała dwa lata temu. Główna bohaterka powieści jest zarówno aseksualna, jak i aromantyczna. To w ogóle świetna powieść, bardzo dobra nie tylko z punktu widzenia samej reprezentacji aseksualności, ale też po prostu jako rozrywka. Opowiada o dziewczynie, która idzie na studia z takim założeniem, że zdobędzie jakieś doświadczenia seksualne i romantyczne – bo do tej pory ich nie miała. Potem okazuje się to bardziej skomplikowane. Cała powieść jest nie tylko o odkrywaniu swojej tożsamości, ale też ogólnie o przyjaźni i nawiązywaniu różnych relacji. Myślę, że to znakomity przykład książki z dobrą queerową reprezentacją w każdym znaczeniu tego słowa. 

Parę lat temu wyszła w Polsce inna książka dla młodzieży pod tytułem „Milion odsłon Tash”, autorstwa Kathryn Ormsbee. To jedna z pierwszych młodzieżowych powieści, w których główną bohaterką jest osoba aseksualna. Jednak różni się od „Loveless” tym, że Tash jest przy tym heteroromantyczna. Mimo tego, obie książki mają edukacyjne zacięcie – są w nich momenty, w których można przeczytać definicje aseksualności i bohaterki rozmawiają o tym z innymi. Zarówno i „Loveless”, jak i „Milion odsłon Tash” są z pewnością częścią szerszej fali zwiększenia różnorodności w powieściach dla młodzieży w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

W ostatnich latach w książkach dla nastolatków coraz więcej mówi się o konieczności różnorodności zarówno rasowej, czy religijnej, jak i właśnie ze względu na tożsamość płciową i orientację seksualną. Dlatego jest coraz więcej powieści o osobach nienormatywnych seksualnie i płciowo – również tych aseksualnych. Głównie przejawia się to w młodzieżówkach, prawdopodobnie dlatego, że dużo młodych interesuje się tymi kwestiami. 

Oprócz tego, z kręgu kultury popularnej dostępnej w Polsce można powiedzieć o „Bojacku Horsemanie”, animowanym serialu dla dorosłych. Jednym z bohaterów jest Todd Chavez, przyjaciel głównego bohatera, a zarazem postać aseksualna i heteroromantyczna. Wątek odkrywania swojej tożsamości seksualnej i jej społeczności widać od mniej więcej połowy całego serialu i oceniam go bardzo pozytywnie – jest dobrze poprowadzony i w odpowiednim stopniu rozwinięty. 

Jeszcze jedna osoba, o której chciałabym wspomnieć, to Aleksandra Herzyk, która jest rysowniczką komiksów i niedawno wydała „Wolność albo śmierć” – historyczny komiks, który dzieje się w czasach rewolucji francuskiej. Główna bohaterka komiksu identyfikuje się jako aseksualna, tak jak sama autorka. To pierwsze takie totalnie polskie dzieło kultury, o którym słyszałam, mówiące o aseksualności wprost. 

Czy chciałabyś coś jeszcze dodać w tej kwestii? 

A.K: Chciałabym powiedzieć o jeszcze jednej rzecz, która trochę komplikuje kwestię tej reprezentacji. Na polu zarówno amerykańskim, jak i ogólnoświatowym dużo się mówi o problemie rasowym w kontekście aseksualności. To z całą pewnością słuszne, bo sposób, w jaki postrzega i traktuje się niebiałe osoby aseksualne, jest zupełnie inny. Wiele osób czarnoskórych w Stanach i Wielkiej Brytanii mówi o dyskryminacji, która je spotyka zarówno wewnątrz społeczności aseksualnych, jak i w ogóle. Przykładem może być modelka Yasmin Benoit, mówiąca często o rasizmie wiążącym się z wieloma przekonaniami i mitami tworzącymi się w historii krajów anglosaskich. Często się w nich zakłada, że osoby czarnoskóre są hiperseksualne, co prowadzi do szeregu wykluczeń. Chciałam o tym powiedzieć, bo mam też poczucie, że w Polsce często zapominamy o kwestii różnorodności rasowej. Wiadomo dlaczego – Polska jest dosyć homogenicznym krajem. Ale, skoro mówimy o popkulturze, jako amerykanistka musiałam o tym wspomnieć.

Zbliżając się do końca wywiadu, mam do ciebie ostatnie pytanie. Czy masz może coś do powiedzenia bezpośrednio osobom aseksualnym, które to czytają? 

A.K: Myślę, że powiedziałabym, że są różne sposoby na szczęście. Ten najbardziej powszechny przekaz o tym, że jedynym sposobem na bycie szczęśliwą osobą jest miłość romantyczna, seksualna czy monogamiczny związek, to tylko jedne z wielu dróg do spełnienia. Tak naprawdę jest wiele sposobów by ułożyć sobie satysfakcjonujące życie.

Alicja CIESIELSKA

*Osoby alloseksualne – osoby odczuwające pociąg seksualny

Add Comment