Skip to content Skip to footer

Drzewa na wagę złota


Ryk pił mechanicznych wycinających setki hektarów lasów w Polsce już nikogo nie dziwi. Lasy Państwowe, których głównym celem jest dbanie o zarządzany przez nie teren, na swojej mapie wycinek zaznaczają kolejne tereny, nie biorąc pod uwagę tego, że każdy hektar lasu jest niezwykle cenny dla nas i dla naszej planety.

Z danych statystycznych podanych w jednym z artykułów prestiżowego czasopisma naukowego „Nature” wynika, że powierzchnia wyrębu na terenie Europy znacznie się zwiększyła. Z artykułu możemy również wyczytać, że Polska pod względem wylesienia jest powyżej średniej europejskiej. W Europie wycinane są głównie lasy iglaste. Natomiast nasz kraj jest liderem w wycince drzew liściastych i mieszanych, przy czym 87% powierzchni wszystkich lasów w Polsce stanowią drzewostany iglaste.

Na tę chwilę powierzchnia lasów w Polsce wynosi 9,2 mln hektarów, co stanowi 29.6% powierzchni kraju. W tym miejscu trzeba podkreślić, że zdecydowana większość, bo aż 7,3 mln hektarów to lasy państwowe, które od lat handlują drzewami z polskich lasów. Odbywa się to bez żadnych ograniczeń i przez cały rok. Duże wątpliwości budzi to, że Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe jest jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej. Joanna Solska („Polityka” 2015 rok) podaje, iż NIK w swoim protokole ustalił, że Lasy Państwowe zaledwie jedną trzecią sumy, którą przeznaczają na płace, wydają na ochronę i powiększanie zasobów lasów. Państwowe Gospodarstwo Leśne jest oczywiście monopolistą w handlu drewnem w kraju, a rocznie na ich konto wpływa ok. 8 mld zł. Z czego 90% tej sumy pochodzi właśnie ze sprzedaży drewna, która odbywa się cały rok i gdzie nie obowiązują żadne okresy ochronne.

Równie bardzo ważną kwestią jest nie tylko to, ile drewna pozyskuje się z naszych lasów, ale także w jakich i jak bardzo nieodpowiednich miejscach. Zaledwie kilka procent jest trwale wyłączonych z pozyskiwania drewna i gospodarki leśnej. Natomiast tylko 1% powierzchni Polski to tereny parków narodowych. Dla porównania Słowacja posiada 6% takich obszarów, a Norwegia 18%. Wycinka drewna odbywa się w miejscach, w których nigdy nie powinna.

W 2017 roku na terenie Puszczy Białowieskiej rozpoczęła się intensywna wycinka drzew, która według Ministerstwa Środowiska służyła powstrzymaniu kornika, a według protestujących ekologów miała charakter komercyjny. Podczas 41. sesji UNESCO odbywającej się tego samego roku w Krakowie została przyjęta uchwała, wzywająca Polskę do natychmiastowego zaprzestana wycinki. Jednak mimo tego ówczesna premierka Beata Szydło odmówiła, a ponadto oznajmiła, że wycinka będzie kontynuowana. W listopadzie 2017 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał Polsce przerwanie wylesienia w trybie natychmiastowym pod groźbą kary finansowej w wysokości, co najmniej 100 tysięcy euro dziennie, wskazując przy tym, że wycinka stanowi duże zagrożenie dla obszaru Natura 2000, a także to, że nie była ona zgodna z celami ochrony Puszczy Białowieskiej.

Kolejnym przykładem jest Puszcza Karpacka. „WWF Polska” podaje: „Wbrew apelom ekspertów, ekologów i tysięcy Polaków, Minister Środowiska podpisał przygotowany przez Lasy Państwowe plan wycinki w reliktowej Puszczy Karpackiej […] Już na rok 2018 na obszarze planowanego rezerwatu Reliktowa Puszcza Karpacka (obszar 8,1 tys. hektarów) zaplanowano wycięcie aż 41 000 m3 drewna”.

W jednym ze swoich artykułów na money.pl Krzysztof Janoś napisał: „Żeby lepiej wyobrazić sobie te liczby, można to przeliczyć na ciężarówki wyładowane drewnem. Z otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego wyjeżdża ponad 8 tys. ciężarówek z drewnem rocznie, czyli ok. 20 ciężarówek dziennie. Ułożone w linii wycięte w ciągu roku drzewa miałyby 5 tys. kilometrów, czyli sięgałyby z Bieszczad do brzegów Oceanu Indyjskiego”.

Niemniej ważnym i niemniej nieodpowiednim miejscem wycinki jest powidzki las. Powidz to miejscowość położona w województwie wielkopolskim w powiecie słupeckim. Leży między największymi jeziorami tego regionu − Jeziorem Powidzkim (największe znajdujące się w tym województwie) i Jeziorem Niedzięgiel. Na terenie gminy znajduje się również 33 Powidzka Baza Lotnictwa Transportowego, która przez ostatnie lata przyjęła około 2 tysiące amerykańskich żołnierzy oraz kilkaset osób obsługi technicznej. Konsekwencjami tego jest między innymi coraz większa urbanizacja terenu oraz wzrost różnego rodzaju zanieczyszczeń (ścieki i spaliny). Duża część powidzkiego lasu zajmuje Powidzki Park Krajobrazowy, a także obszary objęte projektem unijnym Natura 2000. To program stworzenia sieci obszarów na terytorium Unii Europejskiej, które obejmowałoby prawo o ochronie przyrody. Są to tereny szczególnie cenne dla środowiska, a celem programu jest zachowanie siedlisk i gatunków zwierząt, które m.in. są uważane za zagrożone na całym kontynencie. To jednak nie przeszkodziło w rozpoczęciu w tym miejscu wycinki ponad 100 hektarów lasu (także na obszarze Natura 2000). Obecnie miejsce wygląda, jakby przeszło przez nie tornado. Wielu miejscowym kojarzy się z widokiem powojennym, obrazem spustoszenia. Z informacji umieszczonych w Wyborcza.pl przez Marię Bielicką wynika, że na terenie wyciętego lasu powstanie m.in. pięć magazynów o powierzchni 60 tys. m2, skład amunicji o powierzchni 5400 m2, warsztaty remontowe o powierzchni 8600 m2 z 20 stanowiskami naprawczymi, w których będzie można remontować po 20 czołgów równocześnie i dwa garaże o łącznej powierzchni 1650 m2. Trzeba też odpowiednio rozbudować koszary i całe zaplecze socjalne. Właśnie pod te inwestycje wycinanych jest 100 hektarów lasów. Prace na tym obszarze prace prowadzi i nadzoruje wojsko USA. Wojsko dostało w zarząd ok. 500 hektarów lasów w okolicy Powidza
w Wielkopolsce. Do wycinki przeznaczyło 100 hektarów. A to nie jedyne cięcie drzew w okolicy, ponieważ wylesianie trwa również po drugiej stronie jeziora w miejscowości Kosewo. Nie wiadomo jednak dlaczego. W Internecie można znaleźć tylko informacje o sprzedaży drewna z tamtej okolicy.

Decyzję w sprawie przekazania ok. 500 hektarów lasów w sąsiedztwie Powidza Wojskowemu Zarządowi Infrastruktury w Poznaniu podjął Generalny Dyrektor Lasów Państwowych na wniosek Ministerstwa Obrony Narodowej. Decyzja była wcześniej konsultowana z Ministerstwem Środowiska.

– Starosta jako organ nie uczestniczył w wydawaniu tych decyzji. My zostaliśmy tylko o nich poinformowani – mówiła „Wyborczej” Małgorzata Modrzejewska ze Starostwa Powiatowego w Słupcy. 

Tylko tak właściwie jakie są konsekwencje wycinki tylu drzew dla nas i dla naszej planety? Przede wszystkim niszcząc lasy dużo mocniej odczujemy negatywne skutki coraz szybciej następujących zmian klimatycznych. Poprzez wylesianie usuwamy biomasę roślinną. „Szacuje się, że 1 hektar lasu sosnowego jest w stanie wchłonąć nawet 30 ton CO2 rocznie. Badania wskazują, że lasy starsze niż 50 lat wchłaniają więcej węgla niż młode lasy” – pisze Ludwika Tomala na portalu „Nauka w Polsce”. Mniejsza ilość drzew wiąże się też z mniejszą ilością tlenu w atmosferze. Nie bez powodu są nazywane „płucami Ziemi”. Co jeszcze jest konsekwencją masowej wycinki drzew? Niszczenie naturalnych siedlisk zarówno ssaków, jak i ptaków. Prowadzi to do zmniejszenia ich populacji, a w konsekwencji wymierania wielu gatunków. Kolejnym skutkiem jest również pustynnienie terenów i zaburzenie gospodarki wodnej, co powoduje susze, powodzie albo erozję gleby. Dlatego każde drzewo powinno być dla nas na wagę złota. Jednakże, jak widać, Lasy Państwowe rozumieją to zdanie nieco inaczej.

Julia REMISZ

Dodaj komentarz